|
adkuchni on Facebook
E mail... |
Blog > Komentarze do wpisu
Jak pokochać Accounta?
![]() środa, 25 lutego 2009, kaha_m
TrackBack
Komentarze
2009/02/26 13:22:29
Witam, właśnie przyznałam Wam tytuł Kreativ Bloggera:) Uprzedzam - nagroda pochodzi od bloga zdecydowanie niebranżowego;) Pozdrowienia!
Gość: hmm, 77-253-138-188.adsl.inetia.pl
2009/02/26 21:45:22
a ja mam nadzieje ze ten caly blog to z przymrozeniem oka, bo jak na powaznie, to to jest zalosne robienie z siebie meczenikow :) i kazdy zawod na swiecie moglby robic taki blog i milion podobnych anegdot wymyslec w swoim temacie... osobiscie okreslilbym to jako "wawka" - ludzie z poza wawy zrozumieja kontekst, ci naplywoli w wawie tez, ale sie nie przyznaja :)
Gość: , 53-dzi-32.acn.waw.pl
2009/02/27 12:24:55
Hmm, o czym Ty mówisz, to przecież strasznie poważny, kto by pomyślał o traktowaniu tego z przymrużeniem oka,
Załóż więc swojego bloga i prześlij linka :)
Gość: Ponury Żniwiarz, 78-131-137-62.tktelekom.pl
2009/02/27 12:31:46
Nie trzyba być z Wawy, czy z wielkiej agencji, by widzieć, że to wszystko najszczersza prawda jest.......
2009/02/27 13:47:48
Absolutnie nie prawda.
Accounci to niekompetentne i głupie darmozjady. Tchórze nie mające odwagi powiedzieć klientowi NIE, zajeżdżające kreację jak wołu, jeśli tylko ci na to pozwolą. To że polscy przedsiębiorcy są zbyt głupi i krótkowzroczni by wymyślać własne modele biznesowe, i potrafią tylko bezmyślnie kopiować wzory z zachodu, nie znaczy że mają rację. 2009/02/27 15:53:15
@hmm
Z przymrużeniem oka tak. Co nie znaczy że pomysły biorę z analizy fusów z kawy w firmowym kubku. Z tą Wawką nie kumam że niby ja jestem z Wawki? Czy targetuję się na nią? W obu wypadkach pudło. Targetuję się na tych których takie sympatyczne absurdy bawią, jak i mnie. Gdzie tu męczennicy???
Gość: hmm, 87-205-56-8.adsl.inetia.pl
2009/03/02 22:51:49
Mam wrazenie, ze wg Was jest tak, ze jak klient ma inne zdanie lub watpliwosci to od razu zle, nie zna sie, i co on gada... i ze moze jest tak, ze w ten sposob usprawiedliwiacie moze swoja niekompetencje (nie pisze o zadnej konkretnej Agencji!). Prawem klienta jest zglaszac watpliwosci, ciagle podminowywac Wasze zdanie - jego grzechem, trwac uparcie, bez wzgledu na wszystko, za swoim. Wasza rola jest go przekonac (za to Agencja bierze ciezkie pieniadze) - jego: przyjmowac argumenty. I klient ma prawo sie nie zgodzic na koncepcje zaproponowana przez agencje - czy to czyni go tym zlym? Pewnie nie.
Konczac, posluze sie niedawnym cytatem: "Przepraszam, unioslem sie".
Gość: triple7, 195.184.82.17*
2009/03/05 12:27:50
Ależ ależ, rzecz nie jest o arcie, ani o kliencie, ale o "ogniwie pośrednim", swoistym missing link w całym procesie :)
Gość: writer7, 213.17.201.5*
2009/03/09 14:28:39
Ale sie tu spina w komentarzach zrobila - lol.
Ja mam wrazenie, ze ten blog ma po prostu sprawic, ze ludzie z branzy sie usmeichna, rajt? 2009/03/27 11:05:05
Cebrita - podobno 21.12.2012, wtedy ma być kolejny koniec świata :)
Gość: kwiat, ip-62.111.159.26.static.crowley.pl
2009/04/01 08:59:01
Ja tam nie jestem z "Wawki", a znam to wszystko z tzw. "ałtopsji" ;) Mogę tylko dodać, parafrazując znany dowcip: czym się różni rozjechany kot od rozjechanego accounta? Przed kotem widać ślady hamowania ;)
Oczywiście z przymrużeniem oka... :) 2009/04/30 11:08:24
"Źli" akanci biorą się stąd, że na stanowiska "akanckie" często zatrudniane są dzieciaki na studiach/lekko po studiach. Dostanie takie robotę w agencji, chwyta ją jak boga za nogi i robi wszystko, by jej nie stracić - a jak najszybciej stracić? Poprzez mówienie klientowi "nie". "Bo co ja powiem headowi jak mnie zapyta dlaczego są problemy z moim klientem"? I zaczyna się obiecywanie gruszek na wierzbie, bzdurne terminy, walki z kreacją...
Druga rzecz - po stronie klienta często pracują dobrze wyszkolone wygi, które doskonale wiedza jak pogrywać z agencją (kiedyś jeden z klientów, po pijaku wyznał, jak ich szkolą do tego, by agencje trzymać krótko za twarz). I idzie do takiej wygi wystraszona studencina lat 20-parę. I co ona klientowi powie? Że nie zrobi tego, bo kreacja jest zawalona po uszy? A co to klienta obchodzi? Klient mrugnie okiem, rzuci kąśliwym komentarzem w stylu "jest wiele agencji, które na pewno poradzą sobie z takim zadaniem". I wraca toto do kreacji i miauczy, że klient trudny i że trzeba, że ten jeden raz... Do następnego razu, rzecz jasna. szkoda gadać...
Gość: Kawa, ayb243.internetdsl.tpnet.pl
2009/05/14 12:33:23
Bardzo ładna teoria. A co z "akantami", którzy pracują w swym wspaniałym zawodzie po X lat i z niejedego pieca niejednej firmy już cheb jedli? Czemu i oni stosuja te same metody - terminy na ostatnią chwilę w 95% przypadków? No czemu? :) Tylko mi nie mówcie, że to klienci wymuszają szybkie terminy... Słyszę to na codzień ;) I też nie jestem z Wawki, ha!
2009/07/03 11:03:20
kawal ale w wielu przypadkach niesety prawdziwy
- po co freelnacerzy jezdza na spotkania z innymi freelancerami? - niektorzy maja potrzebe publicznej podniety nad nowym monitorem 2009/07/03 11:12:27
account do kreatywnego:
- czemu zrypales klienta? tak sie nei robi! klient ma zawsze racje! - mial ale podwazyl moj autorytet 2009/07/03 11:18:18
- czy account jest czlowiekiem?
- lepiej zapytaj czy lubi banany... 2009/07/03 11:52:42
2 perly accounta:
1) nie ma jak zgrabna rozmowa z prezesem... - tak dzownilem do klienta pokiwal mi glowa 2) wiedza ogolna i dobrane slownictwo to podstawa: - tak prosze pana wiem ze spadl snieg przegladalem prognozy ma byc deszczowo spadnie cieply deszcz to bedzie klarownie 2009/07/23 15:58:58
z cyklu "Mój ulubiony account powiedział":
- Mam dzisiaj biegunkę mailową |
sam nie będę sobie 2 tygodnie trzymał zlecenia w szufladzie w biurku po to, aby sobie go wręczyć 3 dni przed deadlinem, i nie będę z tej okazji się krzywił ze trzeba szybko szybko bo strasznie się z tym grzebieMY, sam sobie nie stworzę 100 poprawek do projektu przed wysłaniem do klienta, sam nie obiecam klientowi na za 3 dni pracy, której wykonanie zajmie minimum tydzień.